Sklepy internetowe już od dawna stosują chwyt z darmową wysyłką, po przekroczeniu pewnej kwoty zamówienia.
Na Allegro, sprzedawcy również próbowali wprowadzić takie rozwiązanie... Zwykle kończyło się to tekstem wplecionym w opis aukcji, by zapytać sprzedawcę o niższe koszty przesyłki...
No i wreszcie Allegro wprowadziło udogodnienie dla sprzedających, ale i kupujących - "Wysyłka gratis przy zamówieniu powyżej..."
Po zalogowaniu na swoje konto - w menu: Moja sprzedaż > Ustawienia sprzedaży > Cenniki dostawy pojawiła się nowa funkcja, wyróżniona charakterystyczną zieloną ikonką symbolizującą darmową dostawę.
Nowa funkcja pozwala sprzedawcą ustalić, po przekroczeniu jakiej kwoty, przesyłka ma być darmowa. I tak po wpisaniu wartości 99 zł, na stronie aukcji, w sekcji 'Koszty dostawy', pojawia się kusząca kupujących informacja:
Można przypuszczać, że nowa powinna cieszyć się zainteresowaniem... Jak sprawdzi się w praktyce? - przekonamy się
20140702
20140604
Jak włączyć wersię PHP 5.3 na serwerach home.pl ?
Krótko
do pliku
więcej informacji: pomoc.home.pl/komunikaty/242
do pliku
.htaccess dodaj::Location /*.php Use php53 :Location
więcej informacji: pomoc.home.pl/komunikaty/242
20140117
Reklama personalizowana, czyli strach się bać!
Na potrzeby mojej pracy, a dokładniej klienta z ciekawą wizją aplikacji internetowej byłem zmuszony do przeprowadzenia drobnych badań/testów pewnych stron w sieci.
Klient chciał zebrać w jedno miejsce wszystkie oferty z porównywarek hoteli. Nie on pierwszy wpadł na taki pomysł, no ale czemu nie...
Do sprawdzenia miałem serwisy hrs, trivago i booking. Oczywiście zalogowany byłem do Google i Facebook... i tu się zaczyna problem :)
Szybko zauważyłem, że trivago jest takim systemem jakiego potrzebuje klient, z tym, że trivago sczytuje z 209 porównywarek a nie 3 :)
Zadzwoniłem do klienta, wszystko wytłumaczyłem i tyle...
Co mnie zaskoczyło?
Zaskoczył mnie Facebook, który też wyświetlał dla mnie z boku po prawo reklamy Qubusa!
Z tym się jeszcze nie spotkałem...
Mało tego... Facebook pokazywał mi Qubusa również w postach i kazał mi go polubić
Podobnie pozytywnie odbierałbym sytuację gdybym był serwisem oferującym usługi reklamowe (np. właścicielem Google:) ). Wiadomo...
Tamtego dnia byłem jednak tylko zwykłym, szarym użytkowniczkiem wielkiej sieci zwanej Internet. Może powinienem się cieszyć, że nie dostaję reklam np. damskich kosmetyków, czy zabawek dla dzieci (bo to akurat mnie nie interesuje), ale tak nie było...
Zdałem sobie sprawę jak wiele Ci internetowi giganci o mnie i o Was wiedzą...
Prawie na każdej stronie (z moich doświadczeń) widzę reklamy AdSense i wszelkiego rodzaju wtyczki FB... Będąc zalogowanym w tych serwisach, mogą one zapisywać co dokładnie oglądaliśmy, o jakiej porze i dlaczego...
To są niewyobrażalne ogromy informacji o niewyobrażalnie wielkiej wartości. Pokaż mi jakie strony przeglądasz, a powiem Ci kim jesteś... A Google powie Ci nawet kim będziesz i co powinieneś kupić (a facebook, co powinieneś polubić)...
Dociera do mnie (jeszcze po woli), jak niebezpiecznie jest w sieci i jak utopijna jest anonimowość w Internecie...
'Boję się' myśleć, w jaki inny sposób Giganci mogliby wykorzystać swoje (moje) informacje przeciwko mnie...
źródło grafiki: screen hrs.com
Klient chciał zebrać w jedno miejsce wszystkie oferty z porównywarek hoteli. Nie on pierwszy wpadł na taki pomysł, no ale czemu nie...
Do sprawdzenia miałem serwisy hrs, trivago i booking. Oczywiście zalogowany byłem do Google i Facebook... i tu się zaczyna problem :)
Niewinny hotel w Łodzi
Zupełnym przypadkiem funkcje serwisu sprawdzałem na przykładzie hotelu Qubus w Łodzi. W każdym z nich wyszukałem ten hotel, zapoznałem się z ofertą, sprawdziłem jakie mają ceny, wybrałem różne opcje pokojowe... przeszedłem nawet do rezerwacji.Szybko zauważyłem, że trivago jest takim systemem jakiego potrzebuje klient, z tym, że trivago sczytuje z 209 porównywarek a nie 3 :)
Zadzwoniłem do klienta, wszystko wytłumaczyłem i tyle...
Jeszcze tego samego dnia...
Kilka godzin później wszędzie, gdzie się tylko dało, Google wyświetlał mi swoje przepiękne reklamy (graficzne i tekstowe) z poszukiwanym przeze mnie łódzkim hotelem. Niespecjalnie mnie to zaskoczyło, bo Googlowi już zdarzało się personalizować dla mnie reklamy.Co mnie zaskoczyło?
Zaskoczył mnie Facebook, który też wyświetlał dla mnie z boku po prawo reklamy Qubusa!
Z tym się jeszcze nie spotkałem...
Mało tego... Facebook pokazywał mi Qubusa również w postach i kazał mi go polubić
To dobrze czy źle?
Patrząc na sytuację jako reklamodawca, powinienem być zadowolony z takiego rozwoju usług reklamowych... Pełna personalizacja, oferta trafia do najbardziej zainteresowanych a ja (jako reklamodawca) wiem, że nie wyrzucam pieniędzy w tzw. błoto... ExtraPodobnie pozytywnie odbierałbym sytuację gdybym był serwisem oferującym usługi reklamowe (np. właścicielem Google:) ). Wiadomo...
Tamtego dnia byłem jednak tylko zwykłym, szarym użytkowniczkiem wielkiej sieci zwanej Internet. Może powinienem się cieszyć, że nie dostaję reklam np. damskich kosmetyków, czy zabawek dla dzieci (bo to akurat mnie nie interesuje), ale tak nie było...
Zdałem sobie sprawę jak wiele Ci internetowi giganci o mnie i o Was wiedzą...
Prawie na każdej stronie (z moich doświadczeń) widzę reklamy AdSense i wszelkiego rodzaju wtyczki FB... Będąc zalogowanym w tych serwisach, mogą one zapisywać co dokładnie oglądaliśmy, o jakiej porze i dlaczego...
To są niewyobrażalne ogromy informacji o niewyobrażalnie wielkiej wartości. Pokaż mi jakie strony przeglądasz, a powiem Ci kim jesteś... A Google powie Ci nawet kim będziesz i co powinieneś kupić (a facebook, co powinieneś polubić)...
Dociera do mnie (jeszcze po woli), jak niebezpiecznie jest w sieci i jak utopijna jest anonimowość w Internecie...
'Boję się' myśleć, w jaki inny sposób Giganci mogliby wykorzystać swoje (moje) informacje przeciwko mnie...
Jak żyć?
Nie wiem. Ale moim pierwszym krokiem naprzeciw było wylogowanie się z FB. Choć zaczynam już wątpić, czy jakoś tym przeszkodzę Facebook'owi mnie śledzić...źródło grafiki: screen hrs.com
20140110
Program Partnerski, czyli przychód pasywny i glany w 5 lat
To wspaniałe uczucie, kiedy nie musisz nic robić... dosłownie nic i widzisz tylko jak rośnie Ci górka pieniędzy na koncie programu partnerskiego...
Tak mógłby się zaczynać tekst promujący jakiś pp...
Problemem są tylko jeszcze dwie zmienne: praca i czas :)
Jakieś 5 lat temu stworzyłem stronę internetową poświęconą dorobkowi pewnego zespołu rockowego...
Z założenia oczywiście miał to być hit na skalę krajową...
Nie był.
Nie mniej jednak, strona przyjmowała jakiś ruch: fanów, czy też zbłąkanych internetowych wędrowców...
Na potrzeby strony zarejestrowałem się w programie partnerskim sklepu z akcesoriami rockowymi: glany, pieszczochy, plakaty, płyty, koszulki... i wiele, wiele więcej....
Nie można było oczekiwać kosmicznych przychodów z niezbyt kosmicznej strony :)
Jednak każda kolejna złotówka była radością i motywacją do dalszej pracy...
W między czasie powstał blog skojarzony tematycznie, który przyniósł kilka złotówek... A skończyło się to na mini 'sklepie', gdzie są tylko zdjęcia, tytuł i cena produktów partnerskich...
Pomijając początkową ekscytację stroną, jej solidne przygotowanie oraz czasowe prowadzenie bloga, praktycznie nic więcej przez te 5 lat nie robiłem.
Co prawda mój sklepik jest w czołówce podczas wyszukiwania przez hasło kluczowe, ale nie traktuję tego poważnie
Resztę zostawiłem na koniec, na zakup glanów HMM za 360zł.
Sukces :)
Do czego zmierzam?
Zmierzam do wagi tych dwóch zmiennych, o których wspominałem:
praca i czas
Wyobraź sobie, jak zwiększałby się przychód, gdyby zwiększać odpowiednio zaangażowanie, czyli pracę i czas...
// nie, nie promuję żadnego programu partnerskiego i nie namawiam do rejestracji w żadnym z nich :)
źródło zdjęcia: rockmetalshop.pl
Tak mógłby się zaczynać tekst promujący jakiś pp...
Problemem są tylko jeszcze dwie zmienne: praca i czas :)
Nic nie ma za darmo
Wizja przychodu pasywnego brzmi pięknie, ale jeśli nic nie zrobimy, nie ruszymy się do roboty, to wizja ta tylko będzie pięknie brzmieć...Jakieś 5 lat temu stworzyłem stronę internetową poświęconą dorobkowi pewnego zespołu rockowego...
Z założenia oczywiście miał to być hit na skalę krajową...
Nie był.
Nie mniej jednak, strona przyjmowała jakiś ruch: fanów, czy też zbłąkanych internetowych wędrowców...
Na potrzeby strony zarejestrowałem się w programie partnerskim sklepu z akcesoriami rockowymi: glany, pieszczochy, plakaty, płyty, koszulki... i wiele, wiele więcej....
Nie można było oczekiwać kosmicznych przychodów z niezbyt kosmicznej strony :)
Jednak każda kolejna złotówka była radością i motywacją do dalszej pracy...
Wiele się zmieniło
Strona oczywiście bywała zaniedbywana, nieaktualizowana, aż w końcu bliska śmierci, po czym całkiem odświeżona i ... w końcu zamknięta.W między czasie powstał blog skojarzony tematycznie, który przyniósł kilka złotówek... A skończyło się to na mini 'sklepie', gdzie są tylko zdjęcia, tytuł i cena produktów partnerskich...
Pomijając początkową ekscytację stroną, jej solidne przygotowanie oraz czasowe prowadzenie bloga, praktycznie nic więcej przez te 5 lat nie robiłem.
Co prawda mój sklepik jest w czołówce podczas wyszukiwania przez hasło kluczowe, ale nie traktuję tego poważnie
Wypłata środków
W moim sklepie nie można było wypłacić zgromadzonych pieniędzy, a tylko wykorzystać je na zakupy. W przeciągu 5 lat zrobiłem 'małe' zakupy za ok 90zł.Resztę zostawiłem na koniec, na zakup glanów HMM za 360zł.
Sukces :)
7,5zł / miesiąc
Tak. Kwota 7,5zł przychodu miesięcznie to śmiech... nawet jeśli był pasywny :)Do czego zmierzam?
Zmierzam do wagi tych dwóch zmiennych, o których wspominałem:
praca i czas
Wyobraź sobie, jak zwiększałby się przychód, gdyby zwiększać odpowiednio zaangażowanie, czyli pracę i czas...
// nie, nie promuję żadnego programu partnerskiego i nie namawiam do rejestracji w żadnym z nich :)
źródło zdjęcia: rockmetalshop.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)




